Zasady, emocje i stawianie sobie celów.

Ostatnio ten temat bardzo często przewija się przez moje usta, słuchawki i oczy. Wiele razy kiedy komuś opowiadam o tym, skąd biorę swoją motywację i konsekwencję do działania, mówię właśnie o zasadach. Słuchając audiobooków często można się natknąć, że dobrze wyznaczony cel, to już połowa sukcesu. Podczas biegania kiedy słucham dobrego polskiego hip hopu (uważam osobiście, że mają bardzo dużo “rozwojowych” tekstów), przerobionych filmów motywujących na audio albo audiobooki, wsłuchuje się w nie co do sekundy. Słucham uważnie aby lepiej zrozumieć głębię słów oraz aby w danym momencie wyłuskać dla siebie jeszcze kilka kropli wiedzy i inspiracji.

Wracając do brzegu i głównego tematu jaki umieściłem w nagłówku, zauważyłem już jakiś czas temu bardzo ważne konotacje pomiędzy tymi trzema słowami:

ZASADY: łatwo się o nich mówi, nie łatwo się zapisuje, a najciężej je egzekwować. Jedną  z wielu rzeczy jakich nauczyłem się przez lata jest to, że gdy masz zasady, doprowadzą cię one do  konkretnego celu. Pomogą ci wypracować efekt jaki sobie założyłeś i nie pozwolą Ci zejść z drogi którą obrałeś.

1623563_622168634557240_1221790573_nEMOCJE: są istotne i potrzebne w naszym życiu, zupełnie jak dobre zasady. Tylko jedna kwestia jest kardynalnie ważna, trzeba wiedzieć kiedy ich używać i znać ich działanie. Często dają nam energię w ciężkich chwilach (np. podczas długiego biegu) kiedy myślenie logiczne nie ma już najmniejszego sensu (np. “w życiu nie przebiegnę 42 km”). Natomiast czasem potrafią nas opóźnić (nie chce mi się) i zatrzymać w momencie, w którym trzeba wstać o 5:30 i zrobić trening. Również nałogi lub wszelkiego rodzaju używki są najczęściej wynikiem emocji.

CELE: najprościej jest ich nie realizować lecz wtedy efekt pozostaje miałki (jeżeli jakikolwiek w ogóle się pojawia). Realizacja jest ciężka, lecz czujemy progres. Są one częścią życia każdego człowieka, ponieważ każdy z nas wyznaczył kiedyś mniejszy bądź większy cel. Subiektywnie pisząc, wytyczają one drogę, którą mamy iść aby dojść z punktu A do punktu B. Często są moją wiarą i nadzieją i przede wszystkim zawsze działają na moją korzyść, ponieważ są to moje cele i sam je ustanowiłem.

Co takiego te trzy kwestie mają ze sobą wspólnego?

Ja widzę to tak, zasady są potrzebne po to aby się ich trzymać i nie poddawać się codziennym sprawom. Często jest tak, że nie chce się wstać rano albo w zimowy wieczór wykonać treningu. Jeśli ustalę swoje zasady, jest to dla mnie niepodważalne, wstaję o szóstej rano i idę biegać. Moje emocje mogą wysyłać jasne sygnały aby pozostać w łóżku i stwierdzić, że chce mi się jeszcze spać i nie warto tak wcześnie trenować. Jedna istotna kwestia – zasady muszą być ustalone wcześniej, zanim się za coś zabieram. Jeśli złamiesz swoje zasady, kolejność zdarzeń, jest prosta do przewidzenia – cel nie został osiągnięty (trening), czyli targały mną emocje, a nie kierowały zasady.

Powyżej pokazałem prozaiczny przykład, jak ważne jest poukładanie i zrozumienie własnych emocji, względem zasad i realizacji celów. Odwołałem się do zwykłej sytuacji jaka nastąpiła, możesz sobie teraz wyobrazić, jak wiele rzeczy zmieniłoby się gdybyś zastosował to do swojego życia prywatnego/związku/pracy/projektów. Zdaję sobie sprawę, że w życiu spotyka nas wiele nowych sytuacji, lecz zaobserwuj jak jest skonstruowa10352828_10152177485595669_6724865166769720255_nna konstytucja – nie ważne co się zdarzy, ściśle stosujemy się do zapisanych tam zasad. Ty, i tylko Ty sam konstruujesz swoją osobistą konstytucję i aż Ty jesteś odpowiedzialny za jej przestrzeganie.

Wracając do brzegu i sportu, zauważyłem jeden bardzo ciekawy efekt.

W sierpniu pobiegłem półmaraton ełcki, z gipsem i po bardzo słabo biegowych dwóch miesiącach. Mało konsekwencji i determinacji spowodowało, że miałem czas 2:13, ogólnie żaden wyczyn patrząc na moją karierę biegową, lecz stwierdziłem, że mimo wszystko warto było pobiec. Sporo musiałem walczyć podczas tego biegu co się przełożyło na motywację na późniejszych treningach. W skrócie pisząc, warto było trenować i mieć determinację, ponieważ znacząco poprawiłem czas na Nocnej Ściemie w Koszalinie, która była moim kolejnym miejskim biegiem. Mimo, że nie udało się zejść poniżej dwóch godzin (co było moim celem), osiągnąłem czas 2:02, co i tak jest sporym sukcesem.

Analizując powyższa sytuację, przed półmaratonem w Ełku ustanowiłem nowe zasady i kurczowo się ich trzymałem. Wiedziałem, że jestem słabo przygotowany ale podjąłem wyzwanie. Spory skok kondycji wypracowałem wytrwałością, determinacją i pasją! Sport ma to do siebie, że progresu nie wypracujesz w jedną noc, choćbyś nawet trenował do utraty tchu, on przychodzi z czasem i jest poparty systematycznością.

Rozłożyłem to wszystko na czynniki pierwsze. Pisząc liczbami, wykonałem około 24 treningów w 8 tygodni. Średnio każdy bieg trwał około 1:15 h. Teraz aby wszystko było zrozumiałe wykonam następujące czynności aby udowodnić istotę małych kroków ku wielkim rezultatom.

  24 treningi w 8 tygodni,

–  poprawiony czas o 11 minut, czyli 660 sekund.

–  660 (sekund) dzielę na 24 (ilość treningów) = 28 sekund.

Spoglądając na to z wyrachowanej strony, każdy trening przybliżał mnie do lepszego czasu o około 28Screenshot 2014-12-10 20.37.36 sekund. Doskonale sobie zdaję sprawę, że nie jest to wymierne jeśli chodzi o sport. Treningi są różnorodne, zmieniłem również moją dietę i ona także pozwoliła mi uzyskać dobre wyniki w bieganiu.

Co tak naprawdę chcę powiedzieć Ci tym artykułem:

Zasada Kaizen ma duże zastosowanie, gdyż codziennie coś robiąc przybliżasz się do swojego celu. Czasem robisz coś wolniej albo szybciej ale zawsze idziesz do przodu. Każdy trening dla mnie to był wzrost o około 28 sekund.

– Podczas stawiania małych kroków w swoich działaniach, projektach czy misji życiowej, zaczynasz być bardziej uważny na czynniki, które mogą Cię spowalniać albo wspierać. W moim przypadku tym małym krokiem była zmiana nawyków żywieniowych, a co za tym idzie, lepszy czas lepsze wyniki biegowe,

Trenujesz wytrwałość, gdyż po pewnym czasie robiąc podsumowania swoich działań, zauważysz, że ma to sens. Dywersyfikacja treningów była również istotna aby nie wpaść w rutynę, czyli kolejny czynnik wspierający. Trenowanie tempa, interwały i wybiegania (mniejsze lub większe), bieganie po różnych trasach, z muzyką czy bez, pozwoliło mi zachować codzienną radość i chęć biegania.

Aby wyciągnąć takie lukratywne wnioski, potrzebne było mi ustalenie właściwych zasad, dobrze zdefiniowane cele oraz mentalne (logiczno-emocjonalne) wytłumaczenie jak do tego podejść. Każdy dzień ma znaczenie jeśli walczysz o swoje cele, te 28 sekund po pewnym czasie zamieni się w kolejne 28 sekund. Warto pamiętać, że wtedy pracujesz na długotrwałe zmiany, a nie krótkoterminowe efekty. Możesz mieć wymówkę, że nie masz na tyle wytrwałości, czasu, pogody albo masz ważny projekt ale co tu dużo pisać… na jedzenie, pracę i sen zawsze znajdziesz czas, a na sport najczęściej znajdziesz wymówkę!

Screenshot 2014-12-08 13.48.50Tak, trenowanie wymaga charakteru, a nie oszukiwania się. Jeśli trenujesz i nie masz efektu, to hmm… czyja to wina? Tylko i wyłącznie Twoja. Pamiętaj, że robisz to dla siebie, a efekty przyjdą z czasem… . Spójrzmy np. na palaczy. Palenie z czasem każdemu szkodzi… spokojnie, tutaj też efekty przychodzą dopiero z czasem, wiesz dokładnie jakie efekty. Sport zapewni Ci spokój i zdrowe życie. Palenie również zapewni progres ale w niszczeniu swojego ciała, wydawaniu pieniędzy i pseudo-relaksu. Kiedyś także paliłem i wiem co to za uczucie i jak to działa kiedy sam sobie mówisz “To już koniec, nie będę palił, to mnie niszczy”. Kolejna impreza i co ?BANG! To wraca.

Jak to zmieniłem? Postawiłem sobie cel, wytłumaczyłem sobie DLACZEGO PRZESTANĘ PALIĆ I DLACZEGO CHCĘ BIEGAĆ! Po rozpisaniu tego i zrozumieniu, już nie było ciężko. Logika i nowo zakotwiczone emocje pomogły zrozumieć. Miałem cel i zacząłem go realizować, nie od 1 stycznia, lecz od 28 grudnia. Przestałem siebie oszukiwać! Przestałem szukać najodpowiedniejszej daty by rozpocząć wyzwanie! Najlepszy czas to ten, w którym o tym pomyślisz!

Na chwilę obecną moim kolejnym wyzwaniem jest znalezienie sposobu na lepsze trenowanie. Założyłem sobie, że przebiegnę dwa maratony w roku, dzięki czemu będę systematycznie trzymał formę, a za 1.5 – 2 lata pobiegnę ultramaraton.

Jednym z moich mentalnych wyzwań jest progres drużyny z którą pracuję. Moim celem jest zwiększenie ich świadomości, pewności siebie i motywacji oraz budowanie nowych nawyków i przekonań. Dążę do tego by mieli wzrost w swoim myśleniu na temat samych siebie i tego co chcą osiągnąć. Naszym celem jest za około pół roku wejście do I Ligi piłki ręcznej. Wierzę, że zrealizujemy to wyzwanie, a jednocześnie wciąż będziemy kreować nowe cele, by za rok być tam gdzie jeszcze nigdy nie byliśmy oraz zdobyć to czego wcześniej nie zdobyliśmy.

To nie koniec moich wyzwań i celów, jestem także coachem mentalnym w akademii piłki nożnej dla dzieci, gdzie wyznaczyłem sobie i małym przyszłym zawodnikom adekwatne do ich wieku i rozwoju plany.

Mam plan i realizuję go. Wiem, że powoli zmienia się moje otoczenie i charakter, a moje ZASADY, EMOCJE, CELE jak i filozofia KAIZEN poparte głęboką pasją pozwalają mi przetrwać i dają wiarę, że to co wykonuję ma głęboki sens.

A czy Ty masz swoje zasady, czy żyjesz tym co przyniesie dzień?

BRACE YOURSELF!

  1 comment for “Zasady, emocje i stawianie sobie celów.

  1. 1 stycznia 2017 at 10:10

    Moją zasadą są słowa Churchilla:, „nigdy ale to nigdy się nie poddawaj”:) Ciekawy artykuł, sam też o tym ostatnio pisałem na swoim blogu rozwojowy.pl (oczywiście zapraszam;)). Cele to zupełna podstawa w dążeniu do coraz lepszych rezultatów, ale motywacja sama nie wystarczy aby im sprostać. Motywacja często w nas gaśnie, to co moim zdaniem robi różnicę to samodyscyplina. Ważne żebyśmy robili i realizowali swoje cele nawet wtedy, gdy nam się cholernie nie chce. To naprawdę robi różnicę:) Pozdrawiam i życzę samych zrealizowanych celów w 2017;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*