Nie kalkuluj, graj! (OVERTHINKING w sporcie)

Tytuł tego artykułu mógłby brzmieć “nie myśl za dużo, działaj”.

Trenując razem z ręcznymi (piłka ręczna) zauważam wiele ciekawych dla mnie aspektów mentalnych, lecz na ten moment skupię się na jednym. Zaciekawiło mnie to już jakiś czas temu i widzę, że ponownie ten temat do mnie wrócił.

Kiedy na treningu trenowaliśmy karne i dochodziło do mojego rzutu, to w momencie „luźnego podejścia”, rzucałem bramkarzowi piłkę trafiając 6-7/10 razy. Natomiast w momencie kiedy zacząłem analizować, jak mam dokładnie rzucić, w które okienko, lewe czy prawe, góra czy dół, to zazwyczaj wychodziła tzw. firana (rzucasz obok bramki) 2/10. Teraz możesz wysnuć stwierdzenie, że mało trenuję i dlatego nie trafiałem, ale obserwując innych zawodników oraz patrząc w przeszłość, zaczęły mi się przypominać ich teksty, które słyszałem nt. “planowania” rzutu. Planowane, czyli dokładnie wiedzieli gdzie chcą rzucić. Takie rzuty im także wychodziły, ale z mniejszą skutecznością. Natomiast kiedy były rzuty z pozycji, kontry lub karne i było to w I czy w II tempo, wtedy trafiali częściej. Oczywiście były i rzuty, kiedy nie trafiali lub bramkarz bronił, to jest także ważne ale na ten moment skupiam się na innych aspektach.

Do czego dążę tym wpisem, mianowicie do tego, że jeśli zaczynasz za bardzo myśleć nad swoją grą podczas ważnych rozgrywek (i nie tylko), to masz bardzo dużą możliwość na wyrobienie sobie niskiej skuteczności. Z obserwacji i rozmów z zawodnikami z II, I ligi oraz Ekstraklasy można wnioskować, iż “oni/one rzucają i nie myślą”. Są to wyrobione nawyki, które działają jak instynkt w momencie zagrożenia. Na konkretne zagrożenie jest “przewidziana” reakcja (wypracowana świadomie lub nieświadomie), nie ma momentu na myślenie. Podczas pracy na szkoleniach czy face-to-face opowiadam przykład boksera i informatyka. Zaczep agresywnie boksera na ulicy, pociągnij go za ramię i zobaczysz co się stanie, o ile zobaczysz, bo możesz zasnąć snem mocnym po jego uderzeniu. Druga sytuacja to zaczepienie na ulicy przysłowiowego informatyka, pociągnij go za ramię, to odskoczy przestraszony lub będzie miał bardzo niekontrolowane pseudo obronne ruchy. Oczywiście nie definiuję bokserów jako tych co zawsze się biją i nie kontrolują się, a informatyków, jako tych, którzy są słabi i nie trenują. Nawiązuję tutaj do pewnych przypadków i przekonań, które z nimi się kojarzą.

Podsumowując, dlaczego warto systematycznie i ciężko trenować? Według mnie po to, żeby w momentach stresowych i dużej presji mieć możliwość odpowiedniej reakcji. Strażak, nie zastanawia się jak ratuje komuś życie, on ratuje! Jeśli jesteś zawodnikiem, to się nie zastanawiasz jak wykonywać pewne ruchy, tylko je wykonujesz! W wielkim skrócie masz to we krwi (Jak tytuł kawałka O.S.T.R.)! Dwa przykłady z życia: kiedy jeżdżę wyczynowo na rolkach i upadam albo lądując z wykonanego triku, to wiem jak się zachować, wiem jak ratować się, aby uniknąć dotkliwego upadku. Działa to także w drugą stronę, kiedy widzę jakąś przeszkodę, to już mam w głowie co na niej wykonam, jakie triki, jaki będzie slide. Identycznie może wystąpić sytuacja na boisku, kiedy widzisz rozłożenie zawodników i “czujesz grę” to już wiesz jak się zachować. Wizualizujesz w jaki sposób wykonasz takie a nie inne zagranie. Pomyśl i spójrz na Lewandowskiego, kiedy on dostaje piłkę i jest wokół niego kilku obrońców, trzeźwo myśli, gra skutecznie. Oczywiście czasem mogą odpalić się negatywne emocje, ponieważ wtedy partaczyłeś robotę. Jeśli tak jest, to pamiętaj, że każdy mecz jest inny i Ty jesteś inną osobą, nie ma w życiu dwóch takich samych sytuacji. Masz wybór, którą drogą pójdziesz, tą gdzie tracisz, czy tą gdzie próbujesz i czasem nie zyskasz tyle ile sobie zakładasz ale najważniejsze, że idziesz pomału do przodu.

Uważam, że ludzie mają spory potencjał do pracy, ale często… do bezmyślnej pracy (byłem taki i czasem zdarza mi się takie coś wpędzić), więc czasem kiedy popełniasz błąd, to próbuj innej taktyki innego podejścia. Możesz się zniechęcić, a nawet oszaleć, ponieważ będziesz miał do siebie pretensje, że robisz to samo, a błąd dalej pozostaje i nie idziesz do przodu. Tak się mówi o definicji szaleństwa, robić to samo i oczekiwać innych rezultatów. Pomyśl czego chcesz i idź w tą stronę, nie wyjdzie za 10 razem, ale jak się postarasz to wyjdzie za 20 razem, złych nawyków łatwo się nie pozbędziesz, ale możesz wypracować nowe!

Trenuj, nie myśl podczas zawodów tylko graj! Karol Sikorski, trener z którym miałem przyjemność rozmawiać powiedział coś takiego “Na zawodach się nie trenuje!”

Tyle w temacie, trenuj na treningach, a na zawodach pokazuj efekty Twojej pracy: mentalnej (nad presją i stresem oraz “demonami”), fizycznej i taktycznej!

*Zdjęcia – pomysł 1/2 Cukin i 1/2 ja 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*