W Koszalinie, gdzie żyję, mam wrażenie, że od jakiś 2-3 lat jest “wysyp” działalności pod nazwą „medycyna estetyczna”. Mam wrażenie, że jest zapewne zapotrzebowanie na rynku, “na możliwość” zmiany / naprawy swojego ciała lub jakiejś jego części.
Według mnie (szybkie wtrącenie) wady / problemy przykrywamy metkami ubrań, co raz to nowszymi technologiami, samochodami i co jeszcze przyjdzie nam do głowy. Zobacz, że te rzeczy o których we wcześniejszym zdaniu wspomniałem, to nie musisz mieć swoich pieniędzy aby je posiadać. Leasing, pożyczka czy inne możliwości z sektora bankowego pozwolą Tobie je mieć w mgnieniu oka. Czyli nie są one Twoją własnością. Przemyśl ile czasu poświęciłeś na kupienie tego, czyli ile godzin pracy zajmuje kupienie Tobie zegarka za 2k czy 25k. Bardzo ciekawa koncepcja czasu :).
Wracając do głównej myśli, mnie zainteresowała branża medycyny estetycznej. Możesz być znowu piękny/a ( i quasi pewny/a siebie) za pewną kwotę pieniędzy (także na to możesz wziąć kredyt/pożyczkę). Ja widzę tutaj kilka pytań do postawienia. Zapewne jest więcej ale ja skupię się na tych.
- Może chodzi o brak akceptacji swojego ciała, jakim ono jest w danym wieku? Może nie akceptujemy czasu, który mija a z nim nasze ciało staje się bardziej doświadczone życiem?
- Może narzucono nam podprogowo, że mamy “jakoś” wyglądać? Miała to być możliwość, a stało się paradygmatem (stałym wręcz nie podważalnym schematem) myślenia.
- Czy nie przepracowaliśmy pewnych schematów z młodości, które wtedy były ziarenkiem a dzisiaj są “polem chwastów” jakie wyrosło w naszej psychice i chcemy te pole jak najszybciej spalić ale nie dogłębnie zaorać / wykosić. Sam wiesz jaka to jest ogromna różnica.
- Czy nasze ego tak urosło i nasze myślenie wydaje się dla nas jedynym właściwym i to my myślimy, że mamy rację (bo coś nam w życiu wyszło). Mamy uległych kolegów/koleżanki partnerów/partnerki czy może pracowników w firmie. Ponieważ oni wiedzą, że nie warto z nami rozmawiać, bo my mamy ignorancję na inną wiedzą i okazujemy to w sposób ordynarny poprzez brak szacunku do bycia innym.
- Albo nam się nudzi w życiu bo mamy tyle $$$ i szukamy wrażeń…

Jakakolwiek zewnętrzna ingerencja w wewnątrz ludzkiego ciała, powinna być dogłębnie przemyślana, bo nie zapominajmy, że na to patrzą młodsze pokolenia, nasze jak i obce dzieci. Jakiś czas temu słyszałem hasło… nie pamiętam jak one dokładnie brzmiało 🙂 :). Ale sens jego był taki, że prawdziwą siłą psychiczną (a przy okazji fizyczną) zobaczysz u tego człowieka, który ma w odpowiedni, nieprzesadny sposób zadbane ciało. Twoje ciało, jak ono wygląda, a przede wszystkim Twoje samopoczucie w tym ciele jest największym Twoim zasobem jaki możesz stworzyć. Firmę oddasz komuś jak zachorujesz / wyjedziesz / sprzedasz, ale ciała nigdy, zawsze one jest z Tobą, a Ty z nim. Nikt za Ciebie nie zrobi treningu, Ty decydujesz jak żyjesz co wkładasz do ust do swojej głowy. Twoje ciało jest Twoim lustrem, tego co tak naprawdę się z Tobą dzieje … i proszę nie mów sobie „są ważniejsze sprawy lub „nie mam czasu”…. .
Możesz to ukryć poprzez wcześniej wspomniane rzeczy / działania ale z czasem każda prawda jest gorzka i ponownie wleje się do twojego życia, a czy Ty ponownie wlejesz słodkie kłamstwo i chwilowo poczujesz ulgę? Czy może raz (i tyle Tobie wystarczy) weźmiesz tą prawdę na barki z całym przeszłym inwentarzem i przerobisz na swoją siłę, a nie na ukryty chwast, który z czasem spłodzi inne chwasty.
Są skrajne / pewne przypadki, że pewnych zmian należy / można dokonać (poprzez medycynę estetyczną), ale nie o nich mowa w tym artykule. Mowa tutaj o tym, co Ty w każdej chwili możesz zrobić, dosłownie w każdej, bo masz dwie ręce i swój umysł, lecz czasem niestety nie swoje a narzucone (nieświadomie) myślenie.
Pomyśl o tej zmianie paradygmatu myślenia jaka została wpojona (podświadomie) to, że w tych czasach dbanie o siebie to raczej możliwość, a nie obowiązek. Twoim obowiązkiem jest dbać o siebie pod kątem psychicznym i fizycznym, a daleko posuniętą odpowiedzialnością jest aby jeszcze zadbać o umiejętne przekazanie tej świadomości dalszemu jak i bliższemu otoczeniu (przede wszystkim dzieciom). Tylko proszę unikaj stwierdzenia, że nie masz na to czasu… to w takim razie jeśli wiesz co ważne, to kto zarządza Twoimi priorytetami lub czasem , Ty czy dzieci / partner, a może ten kto Tobie płaci, klient / pracodawca?
To kolejny paradygmat a może doktryna myślenia…